Mam nadzieję, że prezydent Dmitrij Miedwiediew przyjmie zaproszenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i przyjedzie 27 stycznia na obchody 65. rocznicy wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz. Byłby to ważny gest podtrzymujący dialog polsko-rosyjski


Mam nadzieję, że prezydent Dmitrij Miedwiediew przyjmie zaproszenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i przyjedzie 27 stycznia na obchody 65. rocznicy wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz. Byłby to ważny gest podtrzymujący dialog polsko-rosyjski

Relacje Warszawy i Moskwy są kiepskie. Ale pięć lat temu były gorsze. Kreml był przerażony zwycięstwem pomarańczowej rewolucji na Ukrainie i wściekły na Polskę za to, że się do jej zwycięstwa przyczyniła. Ówczesny prezydent Rosji Władimir Putin atakował prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego za jego udział w rozwiązaniu konfliktu w Kijowie. Mimo to przyjechał do Auschwitz na 60. rocznicę wyzwolenia obozu przez Armię Czerwoną. Dla Rosjan to ważna uroczystość - przypomina Europie wkład ZSRR w pokonanie hitlerowskich Niemiec.

Moskwie bardzo zależy, by 9 maja jak najwięcej przywódców państw przybyło na paradę w 65. rocznicę zwycięstwa nad Hitlerem. Obecność Miedwiediewa w Auschwitz moralnie by ich zobowiązywała do udziału w uroczystości na placu Czerwonym.
Co więc przeszkadza w przyjęciu polskiego zaproszenia? Głównie zły klimat między Warszawą a Moskwą. W Rosji od sylwestra są nieprzerwane święta. Gazety nie wychodzą, politycy i komentatorzy odpoczywają. Parę opinii na temat zaproszenia Miedwiediewa opublikowały tylko witryny internetowe. Pisze się tam, że zaproszenie przyszło z »wrogiego kraju», i to od prezydenta, który w konflikcie Rosji z Gruzją twardo stoi po stronie prezydenta Micheila Saakaszwilego, wroga Kremla nr 1.

W dodatku niedawno, bo 1 września, był u nas starszy kolega Miedwiediewa, Putin, obaj zaś rywalizują na arenie międzynarodowej. Jak pisały rosyjskie gazety, Miedwiediew i prezydent Barack Obama mogli w czasie szczytu w Kopenhadze podpisać nowy amerykańsko-rosyjski układ o ograniczeniu broni strategicznych, ale przeszkodził temu premier Putin, bo nie chciał dopuścić, by Miedwiediew osiągnął sukces dyplomatyczny.

Decyzja o przyjeździe Miedwiediewa do Auschwitz nie jest więc dla Moskwy prosta. Ale mam nadzieję, że Rosja ją podejmie. Potrzebny jest nam dialog na najwyższym szczeblu. Tym bardziej że przed nami przypadająca na wiosnę 70. rocznica Katynia. Może się ona okazać albo przełomem, albo jeszcze bardziej poróżni Polskę i Rosję.

 

Wacław Radziwinowicz