Przekroj (Poland): "Twarde rozmowy na klęczkach "

Przekroj (Poland): "Twarde rozmowy na klęczkach "

Komentarz Rafała Kostrzyńskiego
Rosja, ten kolos na glinianych nogach, który ma przerdzewiałą armię, zdychającą gospodarkę i już dawno przestał być mocarstwem, robi z Unią, co chce
Upokorzenie Gruzji, odzyskanie Abchazji i Osetii Południowej, następnie wygrana wojna nerwów z Zachodem o wpływy na Kaukazie. Skuteczne torpedowanie projektu tarczy antyrakietowej. Przekonanie Unii Europejskiej, że polityczna skuteczność polega nie na bronieniu pięknych zasad, ale na załatwieniu sobie dostępu do gazu i ropy.
Rosja to wszystko zrobiła. Jeden kraj, dwóch rządzących, a tyle sukcesów. Aż płakać się chce. Nie z zawiści. Po prostu, rozradowani wyglądalibyśmy równie głupio jak kościuszkowcy gratulujący Moskalom zwycięstwa pod Maciejowicami.
Tu trzeba się martwić. Rosja, ten kolos na glinianych nogach, który ma przerdzewiałą armię, zdychającą gospodarkę i już dawno przestał być mocarstwem, robi z Unią, co chce. Niedawny szczyt unijnych ministrów był jaskrawym tego przykładem. Rosja nie wywiązała się ze swoich zobowiązań dotyczących Gruzji, ale i tak została zaproszona do rozmów o partnerstwie. Ktoś coś bąknął o tym, że będą to twarde rozmowy i że Moskwa nie może liczyć na taryfę ulgową, ale jak wyglądają twarde rozmowy, można było się przekonać w zeszły piątek w Nicei. O Gruzji nikt nie wspomniał. Za to Nicolas Sarkozy skrytykował tarczę antyrakietową* i poprosił Dmitrija Miedwiediewa, by wstrzymał się z instalowaniem rakiet krótkiego zasięgu w obwodzie kaliningradzkim. Nie usłyszał w odpowiedzi: „Paszoł won, durak!", więc uznał swoją misję za sukces. Wcześniej pewnie starannie otrzepał sobie kolana. Rosja nawet nie musiała tupać, żeby UE oddała się jej na tarczy. Wystarczyła groźba, że tupnie. Za cenę niezainstalowania iskanderów Rosja ma tarczę z głowy. A za wycofanie się z podwyżki ceł na drewno zyska unijne poparcie w staraniach o członkostwo w Światowej Organizacji Handlu.
Miedwiediew przyleciał do Francji z przesłaniem: „Między Rosją a Unią może być po staremu. Nie wycelujemy w was rakiet i nie będziemy straszyć podwyżkami cen albo zmniejszeniem dostaw energii. Ale będzie was to drogo kosztować". Sarkozy i szef Komisji Europejskiej José Barroso zgodzili się na to, przekonując, że lepiej jest rozmawiać z Rosją, niż ją izolować. Na pewno? Dzięki polityce „rozmawiania" Polska straciła Kresy, a Gruzja - Osetię i Abchazję. Unia już zaczyna tracić twarz, a wkrótce może stracić niezależność.